Paradiso Club Paprocki & Brzozowski

Yes Sir, I can boogie… Wczorajszy wieczór spędzony w The Paradiso Club marki Paprocki & Brzozowski przeniósł nas do lat 70. Pokaz najnowszej kolekcji otworzyła Waris Dirie, Somalijska modelka i pisarka. Autorka znanej powieści „Kwiat Pustyni”. Modelka znana przede wszystkim z prestiżowych kampanii (między innymi Chanel czy Levi’s), ale także ze swojej działalności – walki o prawa kobiet, jako ambasadorka dobrej woli ONZ.

Wejście na wybieg czarnoskórej modelki stworzył cudowny, egzotyczny klimat i nadał charakter całego pokazu. Kolekcja została zmiksowana, mogliśmy zobaczyć projekty linii basicowej Plants, ślubnej, a także streetwear. Bardzo ucieszyły mnie prezentowane męskie sylwetki, których zabrakło w Jubileuszowym pokazie mody. Modele wspaniale prezentowali się w rajskich, niebieskich bluzach, rokowych ramoneskach, ognistych bomberkach czy smokingowych marynarkach. Bez wątpienia wybieg błyszczał i zachowany był w klimacie retro, disco. Pojawiła się ogromna gama kolorystyczna: intensywna zieleń,  złoto, turkus, fuksja, czerń, biel czy chabrowy fiolet. Bez wątpienia mogliśmy podziwiać pełny eklektyzm, który charakteryzuje się niecodziennymi połączeniami form, kolorów, struktur i tkanin. Na wybiegu zobaczyliśmy sukienki z frędzlami, koszule ze zwierzęcymi printami, oversize’owe garnitury czy dzwony dico, w stylu ABBA.  W kolekcji nie zabrakło charakterystycznych dla marki tiuli, koronek czy cekinów wyglądających obłędnie na gołych ciałach modelek.

Na udany pokaz składa się bardzo wiele czynników takich jak organizacja, oświetlenie, muzyka, choreografia i wiele, wiele innych! Jednak najważniejsza jest sama kolekcja. Duet Paprocki & Brzozowski zaproponował szeroki asortyment. Każdy z nas znajdzie coś dla siebie, na różne okazje. Pokaz zakończył się propozycjami sukien ślubnych w sam raz, bo sezon weselny właśnie się zaczyna. Z przyjemnością przeniosłem się wczoraj w hawajską egzotykę. Niech żyje disco, w stylowym jednak wydaniu.

 


Zdjęcia: Fashion Images

Reklamy

Paris Fashion Week 2018

Tydzień mody w Paryżu od zawsze był moim marzeniem. Jestem szczęśliwy, że udało mi się być na nim w tym roku. Kiedy dostałem zaproszenie na pokaz Johna Galliano nie wahałem się ani sekundy, zabukowałem bilety i znalazłem się w Paryżu – światowej stolicy mody. To było dla mnie ekscytujące przeżycie. Zobaczyć od kulis, zaplecze pokazów mody czy wspaniałych gości takich jak Anna Wintour czy Marc Jacobs. Paryż bez wątpienia żyje całym tygodniem mody, wspaniałe kolekcje zdecydowanie podnoszą temperaturę pomimo zimowej aury. Ulice zamieniają się w czerwony dywan, na którym wystylizowani, zaproszeni goście prezentują swoje stylizację fotografom. Mnie ta przyjemność również spotkała i liczni fotografowie wyłapywali mnie z tłumów z prośbą o zrobienie typowych zdjęć street style.

Pokazy mody w Paryżu znacznie różnią się od tych w Polsce. Przede wszystkim jest ich naprawdę dużo, grafik jest przepełniony, dlatego nie ma miejsca na godzinne opóźnienia pokazów czy after party zaraz po pokazach. Dobrze wiemy, że dla niektórych gości w Polsce ważniejsze jest to, aby się napić drinka niż skupić się na prezentacji nowej kolekcji. Na świętowanie jest oczywiście czas, ale późnymi wieczorami, kiedy danego dnia pokazy się zakończą. Jest za to pełny profesjonalizm, dobra organizacja, kreatywne podejście do tematu, zaczynając od projektowania zaproszeń czy scenografii pokazów.

Zostałem zaproszony na wiele pokazów mody, Ci z Was którzy obserwują mnie na social mediach, szczególnie na instagramie doskonale o tym wiedzą. Każdy na swój sposób był wyjątkowy, a prezentowane kolekcje były na wysokim poziomie. Skupię się jednak na tym najbardziej dla mnie wyjątkowym i na tym, dzięki któremu spełniłem swoje blogerskie marzenie. Pokaz Johna Galliano odbył się już kolejny raz w pięknym Hotelu Le Marois. Fałszywe wiadomości nie zawsze są złe. Zwłaszcza kiedy możemy poczytać artykuły sportowe, plotkarskie czy modowe w Galliano Gazette, tak bowiem wyglądało zaproszenie drukowane na pokaz, przypominający gazetę New York Times. Sceneria pokazu była istnie pałacowa, czułem się tak jak w Wersalu, a Galliano jakby prezentował kolekcję specjalnie dla Marii Antoniny we współczesnym jednak wydaniu. Nie zabrakło satynowych gorsetów, wiktoriańskich falbanek czy tiulowych sukienek. Galliano kreatywnie zmieszał kolekcje z odzieżą męską: oversizow’e marynarki czy dżinsowe ogrodniczki. Piękna, klasyczna biżuteria taka jak perły, czy diamentowe bransoletki nonszalancko ozdabiały zimową kolekcję. Bez wątpienia jest to kolekcja romantyczna, zmiksowana jednak z przeciwnościami losu. Jak powiedział projektant John Galliano, świat byłby nudny, gdyby inspiracja pochodziła tylko z klasycznie pięknych rzeczy, dlatego akcesoria czy dodatki połączone zostały ze sznurami pereł i kuferkami, które przypomniały starodawne lekarskie torby.

Tydzień mody w Paryżu to dla mnie ogromna dawka wiedzy i inspiracji modowych. Nie raz będę wracał do tych przeżyć i myślę, że to nie ostatni Fashion Week w moim życiu. Chętnie wrócę do Paryża w kolejnych sezonach, chętnie też podbiję inne tygodnie mody, które odbywają się w Londynie, Mediolanie czy Nowym Jorku. Chciałbym jednak doczekać się prawdziwego tygodnia mody w Polsce. Czy jest to kiedykolwiek możliwe? Myślę, że tak, przecież marzenia się spełniają!.

 

MMC wiosna – lato 2018


Idąc na najnowszą prezentację kolekcji MMC wiosna- lato 2018 wiedziałem, że się nie zawiodę. Ilona Majer i Rafał Michalak od kilku sezonów konsekwentnie wpisują się w mój ulubiony oversizow’y styl, który zabawia formą i dekonstrukcją. Frekwencja na pokazie dopisała i pojawiła się prawie cała warszawska śmietanka towarzyska w studio las, gdzie zazwyczaj odbywają się sesje zdjęciowe. Na szczęście to nie oni grali główną rolę, ale pokaz mody, którego punktowym wyjściem było stosowanie kontrastów z niebanalnym miksem faktur oraz kolorów.

Inspiracją w stworzeniu najnowszej kolekcji MMC, były kontrasty. Projektanci zestawili więc ze sobą użyteczną kolekcję, z tym co gładkie i wzorzyste, z tym co matowe i błyszczące. Na modelkach dominowały oryginalne połączenia kolorystyczne, zestawienie ze sobą bieli z czernią czy gustowne akcesoria. Podobały mi się grube dzianiny zarzucone na gołe ciało, grube puchówki, które stały się już charakterystyczne dla marki, czy oversize’owa marynarka w kratkę z cekinową sukienką.
Na wybiegu nie zabrakło również nowoczesnych materiałów m.in. transparentne folie odzieżowe, które nadają unikatowy efekt mokrego błysku.

Projektanci MMC stworzyli kolekcję oferującą bogatą ilość form i eksperymentów konstrukcyjnych. Nie zabrakło męskich sylwetek, ich outfity chętnie przeniosę do swoich stylizacji. Miałem jednak spory niedosyt, kilka propozycji to zdecydowanie za mało. Jednak dziękuję za ukłon w stronę facetów i liczę, że to dopiero początek wspaniałej modnej przygodny z duetem MMC!.

Słysząc głośne oklaski zaproszonych gości, nie mam wątpliwości, że Ilona Majer i Rafał Michalak zrobili świetny pokaz. Magazyn Elle pyta kto założy ich najnowszą kolekcję? Z przyjemnością zrobię to ja oraz osoby, które nie boją się nosić zdekonstruowanych form, potrafiące łączyć ze sobą faktury i kolory, ale przede wszystkim doceniające jakość materiałów.

Zdjęcia: Marek Makowski

Jubileuszowa prezentacja kolekcji Paprocki & Brzozowski

17 lat minęło jak jeden dzień… nie bez powodu duet projektantów Paprocki & Brzozowski postanowił z wielką klasą i rozmachem uczcić urodziny swojej marki. We wnętrzach galerii sztuki współczesnej – Zachęta mieliśmy przyjemność zobaczyć wernisaż zdjęć, połączony z pokazem mody. Na ścianach galerii zawisły zdjęcia muz projektantów, a modelki wcieliły się w żywe eksponaty prezentując najnowszą kolekcję. Brawo dla Was chłopaki! W końcu nastąpił powiew świeżości na polskiej scenie mody. Uwielbiam pokazy mody, Ci którzy śledzą mojego bloga czy kanały na social mediach doskonale wiedzą, że jak pojawiam się na nich to robię obszerną relację na insta story, z przyjemnością piszę recenzję z danego pokazu, a osoby, które mają okazję obserwować mnie na widowni mogą zobaczyć radość na mojej twarzy, kiedy modelki czy modele pojawiają się na wybiegu. Cieszą się, że tym razem projektanci mnie zaskoczyli i zaprezentowali swoją kolekcję w nietypowy sposób, zachowując tym samym elegancję i ogromne wyczucie estetyki jaką prezentują od początku swojej działalności.

Żywa prezentacja jubileuszowych projektów została podzielona na trzy sekwencje, których reżyserią zajęła się nikt inny jak najlepsza w swoim fachu, wspaniała Kasia Sokołowska.
Pierwsza z nich prezentowała jedwabne, koronkowe sukienki w odcieniach różu czy bieli. Kreacje zwiewne, zmysłowe idealnie wpasowały się w charakter zamierzonej choreografii i niewątpliwe cieszyły oko gości.

Druga grupa modelek w przepięknych biało – czarnych sukniach przeniosła nas do lat 30,
w których rządziła klasyka. Koronki, perły i pióra to elementy, które damy z tamtych czasów nosiły na potęgę. Paprocki & Brzozowski swoimi kreacjami podkreślili talię modelek, zdobiąc je bukietami piór, srebrnymi aplikacjami czy wspomnianymi już wcześniej perłami. Główną rolę odgrywał tutaj makijaż, wykonany z materiałowych koronek przyklejonych do twarzy.

Trzecia część wystawy, ostatnia i moja ulubiona wyglądała obłędnie. Nie mogłem się oprzeć i nagrałem materiał video, który spodobał się także projektantom Paprocki & Brzozowski, dlatego umieścili go na swoim oficjalnym profilu marki na instagramie oraz facebooku. Kreacje z transparentnymi tiulami modelki trzymały w dłoniach, zestawionymi welonami na głowie z mokrymi włosami opadających na twarz przenosząc nas tym samym w klimat baśniowych, wyśnionych marzeń. Tę część kolekcji dominował modny teraz kolor pudrowego różu, amarantu czy fuksji.

Wszystko, co dobre, szybko się kończy na szczęście nie duet projektantów Paprocki & Brzozowski. Wernisaż wystawy połączony z pokazem mody zapamiętam na długo. Podsycony ogień, który sprawił, że z niecierpliwością czekam na kolejną odsłonę nowej kolekcji. Co się wydarzy za siedemnaście lat? Jak ewoluuje i zmieni się rynek Polskiej mody? Niewiadomo.
Jedno jest pewne klasyka nigdy nie wyjdzie z mody.


Zdjęcia: Filip Okopny

Lidia Kalita jesień – zima 2017/18


Wszystko wskazywało na to, że nie zdążę na pokaz, tego dnia los chciał ze mnie zadrwić i stawiał opory. Nietypowe miejsce wybrała sobie projektantka Lidia Kalita, zorganizowała pokaz w surowych wnętrzach zajezdni tramwajowej na Żoliborzu. Jednak nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło, pokaz opóźnił się o ponad godzinę! Gdybym był redaktorem naczelnym amerykańskiego wydania Vogue, po kilkunastu minutach bym wyszedł, tak jak to miało miejsce kilka lat temu na Nowojorskim Fashion Weeku. Anna Wintour opuściła pokaz Marca Jacobsa, bo ten czekał na przybycie etatowych celebrytek. Człowiek uczy się na błędach i dziś zaczyna on swoje pokazy punktualnie.

Najnowsza kolekcja projektantki kojarzy mi się z okresem Sturm und Drang, który był nie tylko czasem buntu, ale przede wszystkim podkreślał indywidualizm jednostki. Zabawa punkową estetyką wyszła w tym wypadku na dobre. Modele i modelki uczesani w irokeza, idealnie wpasowali się w konwencję Grunge’owego stylu.

Kolekcja jesień – zima 2017/18 kierowana dla wszystkich buntowniczek, zdominowana dwoma kolorami – czerń i szarość przeplatająca się, od czasu do czasu z jaskrawą limonkową żółcią. Na wybiegu mogliśmy zobaczyć rozkloszowane sukienki, tweedowe płaszcze, garnitury, kraciaste marynarki czy włochate swetry. Bardzo ucieszyły mnie na wybiegu męskie sylwetki, Panowie wyciągajcie z szafy swoje glany, bo wracają one do łask. Podobały mi się także śmiało zestawione podarte dżinsy, ćwieki na kołnierzach czy agrafki, które zdobiły większość kolekcji.

Punkowy styl Lidii Kality był spójny i zadbany o każdy szczegół. Przemyślane dodatki takie jak limonkowe bufki, słynne okulary kujonki czy buntownicze hasła na koszulkach. Panie zarówno jak i Panowie będą mieli z czego wybierać, ponieważ projektantka zaprezentowała kilkadziesiąt sylwetek.

Zdjęcia: Filip Okopny

Jubileuszowy pokaz mody Dawida Wolińskiego


Jego oczy są „hipnotajzing”, mistrz instagramowego selfie, w windzie, siłowni, czy w wannie. Nazywany przez niektórych etatowym celebrytą
. Dawid Woliński, który przez 15 lat ubiera polskie i światowe gwiazdy. Dla tych, którzy zapomnieli przede wszystkim projektant, który wie co to luksus, elegancja i najwyższej jakości wykonanie. Doskonale potrafi dopieścić kobietę, sprawić aby w jego kreacjach czuła się niczym oscarowa gwiazda, tworząc klasyczne suknie, które zaskakują detalami.

W Warszawskim studiu ATM mogliśmy zobaczyć najnowszy, jubileuszowy pokaz projektanta.
Z pozoru proste suknie, ograne zostały z ekstrawaganckimi dekoltami, z którymi projektant eksperymentuje już od kilku sezonów. Zabawa formą przy klasycznych żorżetach czy krepach, przypominają i nawiązują do konstrukcji z lat 40. i 50. Dawid Woliński inspiruje się wczesnymi projektami Jean Patou, wprowadzając do kolekcji charakterystyczny ornament. Brawa dla krawcowych projektanta, które wykonały imponujące zdobienia. Mowa tutaj o haftach feniksów i rajskich ptakach. Pojawiają się one na pelerynach czy długich zabudowanych sukniach.

Bardzo podobały mi się w tej kolekcji spodnie, które miały wysoki stan, a pod ogromnymi marynarkami modelki pewnym siebie krokiem maszerowały z odkrytym biustem. Skojarzenia są dla mnie jednoznaczne, przypominające wiele kuszących i w dobrym smaku kreacji Anji Rubik. Dawid Woliński poszedł za wiodącym prym trendom, które można było zauważyć na tegorocznym Fashion Weeku takich jak: napompowane duże marynarki, lateksowe pończochy w kolorach różu i błękitu czy asymetryczne za duże bufki.

Dawid Woliński doskonale wie jak pokaz mody zamienić w czerwony dywan. Eksperymentuje z sylwetkami i świetnie mu to wychodzi. Cała kolekcja jest dla mnie spójna i różnorodna, a jego projekty wykonane są na wysokim poziomie. Zdecydowanie jego kreacje będzie można założyć na galę wręczenia Oscarów. Szkoda, że w tej kolekcji nie można było zobaczyć męskich sylwetek, może następnym razem?. W wywiadzie dla modnych rozmów Dawid Woliński powiedział śmiało, że w dziedzinie mody w Polsce nic już więcej nie osiągnie, a masowa marka go nie interesuje, bo kreując dla jednostek tworzy się coś niepowtarzającego i szalonego.


Zdjęcia: Filip Okopny

Jacob Birge Vision „Gold digger” wiosna-lato 2018


W ostatnim czasie mieliśmy okazje zaobserwować wiele jadu jaki krąży w sieci, a to za sprawą kolaboracji Jacob X Auchan. Projektant krytykowany jest za współpracę z marketem, porównywany z kiczem i tandetą. Czym jednak różni się on od innych projektantów, którzy tak samo jak on wchodzą we współpracę z sieciówkami? Przykładów jest wiele Maciej Zień X Biedronka, Gosia Baczyńska X Rossman, czy Karl Lagerfeld X Carrefour. Nie ukrywajmy, że rynek modowy w Polsce jest bardzo trudny, świadczy o tym niska częstotliwość organizowania pokazów mody, czy coraz mniejsza ilość sponsorów, a polscy projektanci muszą zarabiać jeśli chcą się dalej rozwijać. Łatwo jest oceniać poczynania innych nie będąc na trudnym polskim rynku i nie tworząc własnej marki. Na szczęście Kuba „Jacob” Bartnik postawił kropkę nad i, organizując pokaz najnowszej kolekcji „Gold digger” wiosna-lato 2018.

Prezentację kolekcji mogliśmy zobaczyć w klimatycznym miejscu Nowy Świat Muzyki. Bogaty klimat miejsca- wysokie sufity czy ekstrawaganckie żyrandole idealnie wpasowały się w klimat najnowszej kolekcji projektanta. Odważna kolekcja Jacoba jest najbardziej personalna z dotychczasowych, a to za sprawą inspiracji ostatnim związkiem. Mowa więc o współczesnej, pewnej siebie kobiecie, która dąży do wygodnego i luksusowego życia. Niewątpliwie kolekcja Jacoba jest przeciwko młodym kobietom, które są wyłącznie skupione na sobie, podążają za sztucznością i nałogowo robią sobie „selfie” na instagrama. Nie bez przyczyny kolekcja nosi nazwę „Gold digger” co w języku potocznym oznacza „blachara”.

W kolekcji stworzonej z rozmachem możemy zobaczyć wiele kolorów takich jak złoto, czerń, fiolet czy cekiny. Nie brakuje też w sukienkach stylu retro przełamania, butów połączonych ze skarpetkami, w jaskrawych kolorach czerwonego, niebieskiego czy żółtego. Ewidentnie widać tutaj inspirację kolekcji Balenciagi. Osobiście zachwyciły mnie prześmiewcze PRINTY z cytatami „GIVE ME 100K”, „50K RING”, „PAY MY RENT”, które podkreślają naszą bohaterkę „blaharę”. Jestem przekonany, że te hasła staną się hitem. Mocny makijaż, sztuczne peruki na modelkach, zestawione z miksowaną muzyką elektroniczną/techno wpisały się w konwencję tragifarsy gold digger.

W tych projektach każda kobieta znajdzie coś dla siebie, ponieważ Jacob wniósł także elementy streetowe takie jak bluzy z kapturem, oversize’owe marynarki czy czapki z daszkiem. Cała kolekcja oparta jest na zwiewnych formach, zestawionych z wyrazistą konstrukcją. Jest to najlepsza kolekcja projektanta, podoba mi się zabawa formą oraz aktualne podejście do tematu.




Zdjęcia: Marek Makowski

Michał Szulc „GASH” kolekcja wiosna – lato 2017

6
Lubię takie pokazy, mniej komercyjne bez przesadnego blichtru i z niebanalnym pomysłem.
Nie bez przyczyny Michał Szulc 1 lutego zorganizował pokaz w Pałacu Chodkiewiczów w Warszawie. Zaprezentował kolekcję na sezon wiosna – lato 2017 zatytułowaną GASH, oznaczającą nacięcie, a w przełożeniu na kolekcję Michała Szulca – zdekonstruowane formy.

Jak zostaliśmy przyzwyczajeni projektant bazuje na klasycznych kolorach. Nie oznacza to jednak, że kolekcja jest nudna, wręcz przeciwnie pozornie proste formy zostały pozacinane tak, aby sprawiały wrażenie połączonych ze sobą kilku warstw ubrań. Szulc bez wątpienia nawiązywał do tradycyjnego japońskiego stroju, widać to kiedy spojrzymy na obniżoną linię ramion czy kimonowe formy rękawów. W subtelny sposób wykorzystał GEOMETRIĘ, która moim zdaniem stanowiła inspirację w stworzeniu tej kolekcji. Na pierwszym planie możemy zauważyć asymetrię
i dekonstrukcję,
która współgra z przecinającą sylwetkę kontrafałdą. Nie mogę pominąć także w tej kolekcji graficznych wzorów takich jak: pionowe pasy o zróżnicowanej szerokości, czy tkaniny we wzór przypominający pepitkę. Można by pomyśleć, klasyczna – geometryczna kolekcja!. Nic bardziej mylnego Michał Szulc wykorzystał sporo materiału, możemy dostrzec tkaniny lniane o splocie płóciennym w przeróżnej gramaturze, dżins, żakard lniany, bawełniany czy poliestrowy. Osobiście zachwyciły mnie przejrzyste dzianiny o strukturze przypominającą koronkę, ale to nie wszystko dostrzec można jeszcze gazę wełnianą czy skórę naturalną.

Podczas pokazu Szulc zaprezentował także 10 premierowych sylwetek z kolekcji Michał Szulc X TATUUM „Naturally Together” na sezon wiosna – lato 2017 i jak podaje informacja prasowa kolekcja uszyta zastała w Polsce z naturalnych, lnianych tkanin. Nie zabrakło w niej asymetrii, która zaznaczona była konstrukcyjnymi cięciami i doszytymi panelami.
Bez wątpienia wiele wyzwań stanowiło przed projektantem, zwłaszcza jeśli zwrócimy uwagę na fakt, że Szulc przez prawie 10 lat zaangażowany był w męską kolekcję.

Kolekcja GASH bez wątpienia należy do udanych, chociaż nie ukrywam, że miałem apetyt na więcej. Nie bez powodu mówi się, że apetyt wzrasta w miarę jedzenia. Miałem dokładnie tak samo, ledwo się pokaz zaczął, a ja już robiłem insta story z finału. Chciałem zobaczyć jeszcze WIĘCEJ looków, zwłaszcza kiedy projektuje – Michał Szulc, który zna się na rzeczy i godnie reprezentuję branże FASHION bez zbędnej sztuczności, która ma miejsce na wielu pokazach mody. Tę kolekcję śmiało będzie mogła ubrać kobieta, która nie boi się nosić klasycznie zrekonstruowanych form, doceniając tym samym jakość materiału.

1
4
3
5
7
michal-szulc-gash-fot-marek-makowski_0827

Zdjęcia: agencja LIMELIGHT

Menswear Fashion Week 2017

Balmain
balmain-1

Męskie tygodnie mody w Londynie, Mediolanie, Paryżu dobiegły końca. W tym roku projektanci wpisali się w panujący nurt „gender blurring”, który śmiało możemy przenieść na najważniejszy wybieg mody jakim jest ulica. Na światowych wybiegach podczas tygodni mody można było zobaczyć polskich modeli, którzy zaprezentowali kolekcję marek takich jak Prada, Louis Vuitton, Balmain, Officine Générale czy Issey Miyake. Z przyjemnością zestawiłem dla Was najlepsze moim zdaniem sylwetki podczas tegorocznego Fashion Weeku. Jestem ciekawy, który projektant Was zachwycił i czy zgadzacie się z moim wyborem ?

Balmain
bal-2
b3
Louis Vuitton x Supreme Collaboration 
lv1
lv2
Prada
prada
Hermès
hermes
Dolce&Gabbana 
dg
Fendi
fendi

OSCARS 2015

  Oscary 2015 na stałe zapiszą się w historii polskiego kina, a to za sprawą filmu „Ida” w reżyserii Pawła Pawlikowskiego, który został uhonorowany Oscarem w kategorii najlepszy obraz nieanglojęzyczny. Serdecznie gratuluję 😉

Czerwony dywan zamienił się dziś w pokaz mody, ale czy udany? Kto podobał wam się najbardziej, komentujcie wybrane przeze mnie stylizacje.

                                                            Julianne Moore in Chanel

111Rita Ora in Marchesa

Zrzut ekranu 2015-02-23 o 01.53.22

Agata Trzebuchowska, Agata Kulesza-  in Maciej Zień

Zrzut ekranu 2015-02-23 o 02.08.48

Jennifer Lopez in Elie Saab Haute Couture

Zrzut ekranu 2015-02-23 o 02.15.01

Meryl Streep in Lanvin

Zrzut ekranu 2015-02-23 o 03.06.52

Reese Witherspoon in Tom Ford

Zrzut ekranu 2015-02-23 o 02.16.26

Emma Stone in Elie Saab

Zrzut ekranu 2015-02-23 o 03.07.21

Neil Patrick, David Burtka

Zrzut ekranu 2015-02-23 o 00.19.52

Rosamund Pike in Givenchy

Zrzut ekranu 2015-02-23 o 01.53.48

Jennifer Aniston in Atelier Versace

Zrzut ekranu 2015-02-23 o 03.07.41

Anna Wintour in John Galliano for Maison Margiela, Bee Shaffer

Zrzut ekranu 2015-02-23 o 01.55.12