THERE IS NO MORE!

Nadmierny konsumpcjonizm spowodował, że moda stała się tematem numer jeden w mediach na całym świecie. To właśnie branży modowej w dużej mierze przypisuje się zanieczyszczenie naszej planety. Trudno się z tym nie zgodzić. Masowa moda produkowana w azjatyckiej hali, produkuje nowe odpady – tworząc dodatkowe gazy cieplarniane. To, że trzeba coś zmienić dobrze wiedzą Ania i Kasia – założycielki marki THERE IS NO MORE! Polska marka, która robi przepiękne torebki z recyklingowanych materiałów vintage. Z dziewczynami związany jestem od początku istnienia marki, jako jej ambasador. Z pewnością pamiętacie moje liczne sesje zdjęciowe z niepowtarzalnymi torebkami? Założycielki marki kochają piękne rzeczy, są wrażliwe na problemy ekologiczne. – Kochamy nieoczywiste piękno, kolory, projekty przełamujące schematy i nudę. Traktujemy je jak sztukę. Od zawsze interesowałyśmy się modą i chciałyśmy ją robić, a to w jaki sposób to robimy jest wypadkową właśnie tego jakimi ludźmi jesteśmy. Gdybyśmy zdecydowały się na produkcję długopisów lub biuro turystyczne na pewno nadal robiłybyśmy to w sposób społecznie i ekologicznie odpowiedzialny. Zrównoważona moda jest dla nas bardzo oczywistym i naturalnym środkiem do celu, nie celem samym w sobie – mówi Kasia. Dziewczyny przywiązują dużą uwagę do materiałów, które wybierają w sprawdzonych second handach. Każdy materiał wybierają wspólnie, a czas na wyszukanie prawdziwych perełek zajmuje im najwięcej czasu podczas produkcji torebek. – Mamy wysokie standardy ich selekcji: ostatecznie torba jest nowym obiektem, który ma się dobrze prezentować. Gdy już wpadnie nam w ręce coś ciekawego, oceniamy to pod kątem stanu zużycia materiału, tego, jak będzie się starzeć w ponownym użyciu, czy możliwy jest wykrój konkretnego kształtu torby itd. Ale uwielbiamy te poszukiwania! To prawdziwe polowania na skarby – chcemy, aby wszystkie torby There Is No More były absolutnymi unikatami – mówi Ania.

Kondycja naszej Ziemi zależy od nas. To nasza postawa i wybory mają ogromne znaczenie.
Idea marki jest wspaniała, jak również estetyka i komunikacja. Chętnie noszę torebki na co dzień, pasują mi również do stylizacji high fashion, które uwielbiam. Oficjalny debiut przeżyłem podczas tygodnia mody w Paryżu. W tedy torebki sprawdziły się idealnie. Niczym nie odbiegały od tych najbardziej pożądanych domów mody. Przyciągały uwagę spośród tłumów gości, kiedy ulice zamieniały się w czerwony dywan. Według analityków już niedługo wyznacznikiem produktu będzie jego przynależność dla środowiska. Rewolucja w świecie mody już nadchodzi – największe domy mody deklarują o społecznej odpowiedzialności swojego biznesu. Kiedy stajemy przed wyborem kupna nie będzie liczyć się już logo czy metka. Mamy prawo wiedzieć w jaki sposób i z jakich materiałów produkowane są ubrania czy akcesoria. Obowiązkiem marki powinno być przedstawienie szczegółowych informacji o procesie powstawania. Recykling w modzie nie powinien być dla nas wyborem dziedziny, ale naturalnym zachowaniem, który powinien być dzisiaj normą w każdym biznesie. Każda firma powinna być odpowiedzialna społecznie, a jeśli nie może tego zrobić to niech się zastanowi nad tym czy jest w ogóle potrzebna. Mam nadzieję, że takie zasady wejdą w życie jak najszybciej. Wtedy nasze wybory będą jeszcze bardziej świadome. Kiedy pytam założycielki marki THERE IS NO MORE! Kim jest ich klient odpowiadają jednoznacznie – To bardzo świadoma osoba. Świadoma zarówno swojego stylu, która lubi i umie się nim bawić, ale przede wszystkim świadoma tego jak wygląda produkcja taniego fast-fashion i jakie to niesie ze sobą konsekwencje. To osoba, która wybiera nowoczesny luksus, czyli rzemiosło i znajomość rękodzielnika, ale także chce mieć w posiadaniu coś, co powstaje tylko w jednym egzemplarzu.
Jak sztuka. To bardzo rzadka sytuacja. Ale przede wszystkim… jest bardzo miłym człowiekiem.
To dziwne, że dużo wiemy o naszych klientach prowadząc sprzedaż internetową, ale bardzo często dostajemy wiadomości zwrotne od klientów, którzy przesyłają nam dalsze historie torebek lub po prostu podziękowania za wygląd lub jakość torebki, co przecież daleko wykracza poza tradycyjną relację sprzedaży i kupna. 
Cieszymy się także, że wśród naszych klientów pojawiają się zorientowani w modzie i trendach mężczyźni.

THERE IS NO MORE to marka stworzona z pasji. Ania i Kasia pochodzą ze śląska i przyjaźnią się od wielu lat. Oprócz mody angażują się też w inne problemy ekologiczne. Wspierają świadome branże i inicjatywy, które kiełkują poprzez nasze codzienne decyzje konsumpcyjne. Starają się ubierać w second hendach i Charity Shopach, wymieniają się ubraniami ze znajomymi, chodzą na Marsze dla Ziemi, nie jedzą mięsa, starają się oszczędzać wodę i energię. Jeżdżą komunikacją publiczną i rowerami. – Naszym celem jednak nie jest to, aby być ortodoksyjne w tym co robimy. Nadal wielu rzeczy się uczymy, z niektórych ciężko z dnia na dzień nam zrezygnować. Do spraw ekologii staramy się podchodzić zdroworozsądkowo, dając sobie przestrzeń do ewolucji (a nie rewolucji) w dobrym kierunku – uważa Kasia.

Pracują z dwóch różnych miast – Pracując z domu staram się wyznaczać sobie regularne godziny pracy, aby nie pogubić się z balansem życia prywatnego i zawodowego. Jest wiele zmiennych, ale pewnikiem jest wiaderko kawy i parę rozmów przez telefon z Kasią. Pracujemy z 2 różnych miast – ja jestem w Warszawie, Kasia w Katowicach, dlatego telefon i pociąg to nasze drugie imiona – mówi Ania.

Uważam, że marka THERE IS NO MORE ma świetlaną przyszłość. Ich torebki są niepowtarzalne, absolutnie pożądane i myślę, że będą poważnym zagrożeniem dla tych największych domów mody. Tym bardziej, że na torebkach się nie skończy – Obecnie There Is No More to trzy modele ręcznie robionych, upcyklingowych toreb – wieczorowa torebka do ręki, torebka na ramię oraz plecak. Za jakiś czas w naszej ofercie pojawią się nowe akcesoria. Proces projektowy jest dość skrupulatny i długi. Wszystko chcemy mieć dopracowane w jak największym szczególe, dlatego na ten moment nie chcemy zdradzać jeszcze za wiele. Możemy jednak obiecać, że będzie bezkompromisowo, kolorowo, odważnie i praktycznie – mówią założycielki marki.
Z całego serca życzę, aby ich markę było widać na ulicach wielu miast. Jeśli będziecie zastanawiali się nad kupnem kolejnej torebki, mocno to przemyślcie. Może warto zainwestować w jedną unikatową? W dodatku wesprzeć lokalną firmę i przyczynić się do małej , ale jednak ZMIANY!





 

MMC Studio: Cisza przed burzą

W końcu moda zabrała głos! W industrialnej przestrzeni zlokalizowanej na terenie Miejskich Zakładów Autobusowych, 8 kwietnia duet MMC zaprezentował najnowszą kolekcję. Bez wątpienia był to wieczór modowych doznań. Projektanci wykorzystali potencjał wielosezonowości i zaprezentowali kolekcję, nie ograniczając się do pory roku. Kolekcja dość przewrotnie zatytułowana „Silenzio” nie miała nic wspólnego z ciszą. Wręcz przeciwnie – wybuchowa mieszanka form, kontrastów czy tekstur zmiksowana została z rockową ścieżką dźwiękową, która nadała pokazowi dynamiki. Ilona Majer i Rafał Michalak od lat bawią się miejskim streetwearem i świetnie im to wychodzi.

Na pokazie nie zabrakło męskich sylwetek. Kiedy zobaczyłem androgenicznych braci Grzelak w uniseksowych, czarnych sukniach byłem zachwycony. Moda nie ma płci. Pamiętacie moją długą, czarną spódnicę, którą tak chętnie komentowaliście na instagramie? Może czas uzupełnić swoją kolekcję o czarną suknię? W kolekcji nie zabrakło również puchowych, oversize’owych kurtek, które są flagowym i najbardziej popularnym produktem marki MMC. Tym razem przedstawione zostały w różnych wariacjach i kolorach. Na wybiegu zadebiutował szereg autorskich printów w najróżniejszych konfiguracjach. Pojawiły się czerwone kaptury, duże logotypy i taśmy. Podobały mi się mocne akcenty kolekcji, takie jak połyskujące tkaniny, kontrastujące paski, a nawet błyszcząca skóra i cekiny. Duże logotypy, które tak bardzo upodobała sobie ostatnio branża mody luksusowej, w kolekcji MMC pojawiły się na puchówkach, bluzach, long sleeve’ach i t-shirtach.

Na wybiegu zaprezentowane zostały także wiosenne sylwetki. Podziwialiśmy charakterystyczne dla marki przeskalowane sukienki i koszule, błyszczące kurtki i oversize’owe garnitury. Większość projektów została utrzymana w odcieniach ziemi, takich jak khaki, beże czy brązy. Spokojną gamę kolorystyczną przełamywały bordowa krata i limonkowy neon, pojawiające się na wybranych elementach kolekcji, jak kołnierze czy mankiety.

Kolekcja może i miała ciszę w nazwie, ale na ulicach wywoła burzę. Niesamowita zabawa formą, bez nadęcia i z dużym dystansem od lat przekonują mnie do MMC. Chciałbym zobaczyć u polskich mężczyzn więcej odwagi. Najnowsza kolekcja marki jest idealną ku temu okazją. Wystarczy jeden element, aby urozmaicić swoją stylizację. Duet MMC Studio po raz kolejny pokazał swoją wizję łączenia trendów z odrębnością. A wszystko co jest inne i odważne, zasługuje na podziw.


Zdjęcia: Marek Makowski

Powiedz TAK duetowi Paprocki&Brzozowski

W industrialnych wnętrzach odrestaurowanej inwestycji- Elektrowni Powiśle, duet Paprocki&Brzozowski zaprezentował swoją najnowszą kolekcję o subtelnej nazwie „First time”. Po raz pierwszy w swojej karierze artystycznej projektanci zaprezentowali kolekcję ślubną. Choć przyzwyczajeni jesteśmy, że jesienią pokazy mody prezentują trendy na przyszły sezon, to tym razem projektanci stworzyli kolekcję tylko dla kobiet, które już powiedziały, bądź chcą powiedzieć TAK i są gotowe stanąć na ślubnym kobiercu. Ten wieczór bez wątpienia był romantyczny i wzbudził wiele emocji.

Suknie ślubne to trudny temat, łatwo jest się zapomnieć i trzeba uważać, aby kolekcja nie była nudna. Za każdym razem, kiedy obserwuję panny młode w sezonie ślubnym, większość wygląda bardzo podobnie i do złudzenia przypominają bezy. Każda tego dnia chce wyglądać wyjątkowo, a niestety skupiając się tylko na tradycjach zapominają o innowacji i świeżym spojrzeniu na kreację. Nie wspominając już o kolorystyce, która bazuje tylko i wyłącznie na odcieniach bieli, beżu, czasami różu. Każda z Was ma wybór, bo to przecież Wasz wyjątkowy dzień. Duet Paprocki&Brzozowski zaprezentował aż 45 sylwetek więc niewątpliwe jest z czego wybierać. Kiedy na wybiegu zobaczyłem modelkę ubraną w czarny garnitur od razu przypomniała mi się Carrie Bradshow, kiedy w drugiej części, ekranizacji filmowej „sex and the city 2”  mogliśmy podziwiać ją w czarnym, „męskim” smokingu. W roli świadkowej swojego przyjaciela geja, z tradycyjnym kwiatem w butonierce przełamała schemat stereotypowej druhny. Tak samo projektanci zaproponowali ciekawą alternatywę prezentując sukienkę przypominającą klasyczną, dwurzędową marynarkę, czy prezentując złoty garnitur w minimalistycznej formie. Najbardziej podobały mi się przejaskrawione nakrycia głowy, papierowe kwiaty, błyszczące czepki, welony, biżuteryjne wystawki czy efektowne treny. Tak jak zostaliśmy przyzwyczajeni, w tej kolekcji nie zabrakło najwyższej jakości tkanin i dodatków- francuskie i włoskie koronki, kryształowe aplikacje, jedwabie, tafty, satyny, muśliny i żorżety. Warto dodać, że wszelkie zdobienia w kolekcji wykonane są ręcznie. To zdecydowanie najmocniejszy atut. Mogliśmy zobaczyć też tradycyjne suknie ślubne, które cały czas chętnie są kupowane przez przyszłe panny młode. Kolekcja bazowała na romantycznych jasnych odcieniach bieli, jasne beże, kremy, róż, a także wyżej wspomniana czerń czy złoto.

Niesamowity klimat kolekcji nadała oprawa muzyczna, Wyrzyski Chór Męski pod dyrekcją Piotra Janczaka zapamiętam na długo. Występy wokalne na żywo, to już nie nowość na pokazach mody, na całym świecie można zobaczyć różne performance jednak o chórze męskim jeszcze nie słyszałem, tym bardziej gratuluję pomysłu, który jak widziałem nie tylko mi przypadł do gustu. Kolekcja bez wątpienia wzbudziła dyskusje, no i dobrze przecież o to chodzi w modzie, aby nie była obojętna. Niektórzy mówili, że nie była zaskakująca, nie innowacyjna w formie. Dla mnie kolekcja, nawet ślubna duetu Paprocki&Brzozowski jest spójna i wpisuje się w charakter marki. Doceniam fakt, że suknie powstawały przez kilka, czasem kilkanaście tygodni, a wszystkie zdobienia wykonywane są ręcznie. Nie spodziewałem się rewolucji. Nie każdemu projektantowi jest ona pisana. Uważam, że nie ma co na siłę zmieniać czegoś co jest dobre i sprawdza się już od 18 lat. Moda musi na siebie zarabiać, a liczne oklaski klientek czy owacje na stojąco udowadniają, że najnowsza kolekcja wytwornych sukni ślubnych przyniesie duże zyski.


Zdjęcia: Fashion Images

BELIEVE IN YOUR POWER: Łukasz Jemioł

Believe in your power to hasło przewodnie najnowszej kolekcji Łukasza Jemioła na sezon jesień – zima 2018/2019. Niedowiarki myśleli, że pokaz się nie odbędzie, a wszystko za sprawą plotek o problemach finansowych marki. Z początku panował chaos jeśli chodzi o sprawy organizacyjne. Ewidentnym niedopatrzeniem był brak miejsc siedzących dla dziennikarzy. Zbyt duża liczba rezerwacji miejsc przez sponsorów, spowodowała, że zaproszeni goście podbierali sobie krzesła. Bycie na czas się jednak opłaca, dzięki temu mojego miejsca nikt nie zdążył zająć.

Pokaz mody odbył się w ATM Studio, gdzie projektant zaprezentował najnowszą kolekcję, która składała się tylko z sylwetek damskich i skupiła się na podkreśleniu siły kobiet. Na wybiegu mogliśmy zobaczyć różnorodną kolekcję, nieco chaotyczną. Najbardziej podobały mi się czarne sukienki i odważne, lakierowane skórą płaszcze. Kolekcja dominowała jednak casualowymi propozycjami, które nie należą do udanych. Bawełniane bluzy, tym razem w formie sukienek, swetry czy wełniane płaszcze to nic odkrywczego. Uwielbiam letnie projekty Łukasza Jemioła w stylu boho. Może powinien on do nich powrócić, zamiast skupiać się na street stylu, który może i jest wygodny, ale nie transcendentalny. Ciekawym pomysłem było wprowadzenie skórzanych gorsetów, perfekcyjnie skrojonych marynarek i printach w panterę. Paleta kolorystyczna bazowała na odcieniach czerni, brązu i szarości.

Klimat pokazu bez wątpienia stworzyła gra świateł i nastrojowa mocna muzyka, w tym utwory Pink Floyd oraz Annie Lenox. Bez wątpienia Łukasz Jemioł jest utalentowanym projektantem i pomimo tego, że jego najnowsza kolekcja nie porywa wciąż z ciekawością będę czekał na letnią odsłonę, która wychodzi mu znakomicie. Przesłanie pokazu Łukasza Jemioła bardzo mi się podobało, jak sam powiedział: Kobiety są niesamowite. Podziwiam je od lat i są dla mnie największą inspiracją w mojej pracy. Najnowsza kolekcja to hołd dla wszystkich kobiet oraz wskazówka, żeby zawsze wierzyły w siebie, w swoją siłę. Wierzę, że słowa mają moc, dlatego przewodnie hasło „Believe in your power” jest podpowiedzią i wskazówką dla nich oraz dla mnie”.


 

Paradiso Club Paprocki & Brzozowski

Yes Sir, I can boogie… Wczorajszy wieczór spędzony w The Paradiso Club marki Paprocki & Brzozowski przeniósł nas do lat 70. Pokaz najnowszej kolekcji otworzyła Waris Dirie, Somalijska modelka i pisarka. Autorka znanej powieści „Kwiat Pustyni”. Modelka znana przede wszystkim z prestiżowych kampanii (między innymi Chanel czy Levi’s), ale także ze swojej działalności – walki o prawa kobiet, jako ambasadorka dobrej woli ONZ.

Wejście na wybieg czarnoskórej modelki stworzył cudowny, egzotyczny klimat i nadał charakter całego pokazu. Kolekcja została zmiksowana, mogliśmy zobaczyć projekty linii basicowej Plants, ślubnej, a także streetwear. Bardzo ucieszyły mnie prezentowane męskie sylwetki, których zabrakło w Jubileuszowym pokazie mody. Modele wspaniale prezentowali się w rajskich, niebieskich bluzach, rokowych ramoneskach, ognistych bomberkach czy smokingowych marynarkach. Bez wątpienia wybieg błyszczał i zachowany był w klimacie retro, disco. Pojawiła się ogromna gama kolorystyczna: intensywna zieleń,  złoto, turkus, fuksja, czerń, biel czy chabrowy fiolet. Bez wątpienia mogliśmy podziwiać pełny eklektyzm, który charakteryzuje się niecodziennymi połączeniami form, kolorów, struktur i tkanin. Na wybiegu zobaczyliśmy sukienki z frędzlami, koszule ze zwierzęcymi printami, oversize’owe garnitury czy dzwony dico, w stylu ABBA.  W kolekcji nie zabrakło charakterystycznych dla marki tiuli, koronek czy cekinów wyglądających obłędnie na gołych ciałach modelek.

Na udany pokaz składa się bardzo wiele czynników takich jak organizacja, oświetlenie, muzyka, choreografia i wiele, wiele innych! Jednak najważniejsza jest sama kolekcja. Duet Paprocki & Brzozowski zaproponował szeroki asortyment. Każdy z nas znajdzie coś dla siebie, na różne okazje. Pokaz zakończył się propozycjami sukien ślubnych w sam raz, bo sezon weselny właśnie się zaczyna. Z przyjemnością przeniosłem się wczoraj w hawajską egzotykę. Niech żyje disco, w stylowym jednak wydaniu.

 


Zdjęcia: Fashion Images

MMC wiosna – lato 2018


Idąc na najnowszą prezentację kolekcji MMC wiosna- lato 2018 wiedziałem, że się nie zawiodę. Ilona Majer i Rafał Michalak od kilku sezonów konsekwentnie wpisują się w mój ulubiony oversizow’y styl, który zabawia formą i dekonstrukcją. Frekwencja na pokazie dopisała i pojawiła się prawie cała warszawska śmietanka towarzyska w studio las, gdzie zazwyczaj odbywają się sesje zdjęciowe. Na szczęście to nie oni grali główną rolę, ale pokaz mody, którego punktowym wyjściem było stosowanie kontrastów z niebanalnym miksem faktur oraz kolorów.

Inspiracją w stworzeniu najnowszej kolekcji MMC, były kontrasty. Projektanci zestawili więc ze sobą użyteczną kolekcję, z tym co gładkie i wzorzyste, z tym co matowe i błyszczące. Na modelkach dominowały oryginalne połączenia kolorystyczne, zestawienie ze sobą bieli z czernią czy gustowne akcesoria. Podobały mi się grube dzianiny zarzucone na gołe ciało, grube puchówki, które stały się już charakterystyczne dla marki, czy oversize’owa marynarka w kratkę z cekinową sukienką.
Na wybiegu nie zabrakło również nowoczesnych materiałów m.in. transparentne folie odzieżowe, które nadają unikatowy efekt mokrego błysku.

Projektanci MMC stworzyli kolekcję oferującą bogatą ilość form i eksperymentów konstrukcyjnych. Nie zabrakło męskich sylwetek, ich outfity chętnie przeniosę do swoich stylizacji. Miałem jednak spory niedosyt, kilka propozycji to zdecydowanie za mało. Jednak dziękuję za ukłon w stronę facetów i liczę, że to dopiero początek wspaniałej modnej przygodny z duetem MMC!.

Słysząc głośne oklaski zaproszonych gości, nie mam wątpliwości, że Ilona Majer i Rafał Michalak zrobili świetny pokaz. Magazyn Elle pyta kto założy ich najnowszą kolekcję? Z przyjemnością zrobię to ja oraz osoby, które nie boją się nosić zdekonstruowanych form, potrafiące łączyć ze sobą faktury i kolory, ale przede wszystkim doceniające jakość materiałów.

Zdjęcia: Marek Makowski