Paris Fashion Week 2018

Tydzień mody w Paryżu od zawsze był moim marzeniem. Jestem szczęśliwy, że udało mi się być na nim w tym roku. Kiedy dostałem zaproszenie na pokaz Johna Galliano nie wahałem się ani sekundy, zabukowałem bilety i znalazłem się w Paryżu – światowej stolicy mody. To było dla mnie ekscytujące przeżycie. Zobaczyć od kulis, zaplecze pokazów mody czy wspaniałych gości takich jak Anna Wintour czy Marc Jacobs. Paryż bez wątpienia żyje całym tygodniem mody, wspaniałe kolekcje zdecydowanie podnoszą temperaturę pomimo zimowej aury. Ulice zamieniają się w czerwony dywan, na którym wystylizowani, zaproszeni goście prezentują swoje stylizację fotografom. Mnie ta przyjemność również spotkała i liczni fotografowie wyłapywali mnie z tłumów z prośbą o zrobienie typowych zdjęć street style.

Pokazy mody w Paryżu znacznie różnią się od tych w Polsce. Przede wszystkim jest ich naprawdę dużo, grafik jest przepełniony, dlatego nie ma miejsca na godzinne opóźnienia pokazów czy after party zaraz po pokazach. Dobrze wiemy, że dla niektórych gości w Polsce ważniejsze jest to, aby się napić drinka niż skupić się na prezentacji nowej kolekcji. Na świętowanie jest oczywiście czas, ale późnymi wieczorami, kiedy danego dnia pokazy się zakończą. Jest za to pełny profesjonalizm, dobra organizacja, kreatywne podejście do tematu, zaczynając od projektowania zaproszeń czy scenografii pokazów.

Zostałem zaproszony na wiele pokazów mody, Ci z Was którzy obserwują mnie na social mediach, szczególnie na instagramie doskonale o tym wiedzą. Każdy na swój sposób był wyjątkowy, a prezentowane kolekcje były na wysokim poziomie. Skupię się jednak na tym najbardziej dla mnie wyjątkowym i na tym, dzięki któremu spełniłem swoje blogerskie marzenie. Pokaz Johna Galliano odbył się już kolejny raz w pięknym Hotelu Le Marois. Fałszywe wiadomości nie zawsze są złe. Zwłaszcza kiedy możemy poczytać artykuły sportowe, plotkarskie czy modowe w Galliano Gazette, tak bowiem wyglądało zaproszenie drukowane na pokaz, przypominający gazetę New York Times. Sceneria pokazu była istnie pałacowa, czułem się tak jak w Wersalu, a Galliano jakby prezentował kolekcję specjalnie dla Marii Antoniny we współczesnym jednak wydaniu. Nie zabrakło satynowych gorsetów, wiktoriańskich falbanek czy tiulowych sukienek. Galliano kreatywnie zmieszał kolekcje z odzieżą męską: oversizow’e marynarki czy dżinsowe ogrodniczki. Piękna, klasyczna biżuteria taka jak perły, czy diamentowe bransoletki nonszalancko ozdabiały zimową kolekcję. Bez wątpienia jest to kolekcja romantyczna, zmiksowana jednak z przeciwnościami losu. Jak powiedział projektant John Galliano, świat byłby nudny, gdyby inspiracja pochodziła tylko z klasycznie pięknych rzeczy, dlatego akcesoria czy dodatki połączone zostały ze sznurami pereł i kuferkami, które przypomniały starodawne lekarskie torby.

Tydzień mody w Paryżu to dla mnie ogromna dawka wiedzy i inspiracji modowych. Nie raz będę wracał do tych przeżyć i myślę, że to nie ostatni Fashion Week w moim życiu. Chętnie wrócę do Paryża w kolejnych sezonach, chętnie też podbiję inne tygodnie mody, które odbywają się w Londynie, Mediolanie czy Nowym Jorku. Chciałbym jednak doczekać się prawdziwego tygodnia mody w Polsce. Czy jest to kiedykolwiek możliwe? Myślę, że tak, przecież marzenia się spełniają!.

 

Jubileuszowy pokaz mody Dawida Wolińskiego


Jego oczy są „hipnotajzing”, mistrz instagramowego selfie, w windzie, siłowni, czy w wannie. Nazywany przez niektórych etatowym celebrytą
. Dawid Woliński, który przez 15 lat ubiera polskie i światowe gwiazdy. Dla tych, którzy zapomnieli przede wszystkim projektant, który wie co to luksus, elegancja i najwyższej jakości wykonanie. Doskonale potrafi dopieścić kobietę, sprawić aby w jego kreacjach czuła się niczym oscarowa gwiazda, tworząc klasyczne suknie, które zaskakują detalami.

W Warszawskim studiu ATM mogliśmy zobaczyć najnowszy, jubileuszowy pokaz projektanta.
Z pozoru proste suknie, ograne zostały z ekstrawaganckimi dekoltami, z którymi projektant eksperymentuje już od kilku sezonów. Zabawa formą przy klasycznych żorżetach czy krepach, przypominają i nawiązują do konstrukcji z lat 40. i 50. Dawid Woliński inspiruje się wczesnymi projektami Jean Patou, wprowadzając do kolekcji charakterystyczny ornament. Brawa dla krawcowych projektanta, które wykonały imponujące zdobienia. Mowa tutaj o haftach feniksów i rajskich ptakach. Pojawiają się one na pelerynach czy długich zabudowanych sukniach.

Bardzo podobały mi się w tej kolekcji spodnie, które miały wysoki stan, a pod ogromnymi marynarkami modelki pewnym siebie krokiem maszerowały z odkrytym biustem. Skojarzenia są dla mnie jednoznaczne, przypominające wiele kuszących i w dobrym smaku kreacji Anji Rubik. Dawid Woliński poszedł za wiodącym prym trendom, które można było zauważyć na tegorocznym Fashion Weeku takich jak: napompowane duże marynarki, lateksowe pończochy w kolorach różu i błękitu czy asymetryczne za duże bufki.

Dawid Woliński doskonale wie jak pokaz mody zamienić w czerwony dywan. Eksperymentuje z sylwetkami i świetnie mu to wychodzi. Cała kolekcja jest dla mnie spójna i różnorodna, a jego projekty wykonane są na wysokim poziomie. Zdecydowanie jego kreacje będzie można założyć na galę wręczenia Oscarów. Szkoda, że w tej kolekcji nie można było zobaczyć męskich sylwetek, może następnym razem?. W wywiadzie dla modnych rozmów Dawid Woliński powiedział śmiało, że w dziedzinie mody w Polsce nic już więcej nie osiągnie, a masowa marka go nie interesuje, bo kreując dla jednostek tworzy się coś niepowtarzającego i szalonego.


Zdjęcia: Filip Okopny

Jacob Birge Vision „Gold digger” wiosna-lato 2018


W ostatnim czasie mieliśmy okazje zaobserwować wiele jadu jaki krąży w sieci, a to za sprawą kolaboracji Jacob X Auchan. Projektant krytykowany jest za współpracę z marketem, porównywany z kiczem i tandetą. Czym jednak różni się on od innych projektantów, którzy tak samo jak on wchodzą we współpracę z sieciówkami? Przykładów jest wiele Maciej Zień X Biedronka, Gosia Baczyńska X Rossman, czy Karl Lagerfeld X Carrefour. Nie ukrywajmy, że rynek modowy w Polsce jest bardzo trudny, świadczy o tym niska częstotliwość organizowania pokazów mody, czy coraz mniejsza ilość sponsorów, a polscy projektanci muszą zarabiać jeśli chcą się dalej rozwijać. Łatwo jest oceniać poczynania innych nie będąc na trudnym polskim rynku i nie tworząc własnej marki. Na szczęście Kuba „Jacob” Bartnik postawił kropkę nad i, organizując pokaz najnowszej kolekcji „Gold digger” wiosna-lato 2018.

Prezentację kolekcji mogliśmy zobaczyć w klimatycznym miejscu Nowy Świat Muzyki. Bogaty klimat miejsca- wysokie sufity czy ekstrawaganckie żyrandole idealnie wpasowały się w klimat najnowszej kolekcji projektanta. Odważna kolekcja Jacoba jest najbardziej personalna z dotychczasowych, a to za sprawą inspiracji ostatnim związkiem. Mowa więc o współczesnej, pewnej siebie kobiecie, która dąży do wygodnego i luksusowego życia. Niewątpliwie kolekcja Jacoba jest przeciwko młodym kobietom, które są wyłącznie skupione na sobie, podążają za sztucznością i nałogowo robią sobie „selfie” na instagrama. Nie bez przyczyny kolekcja nosi nazwę „Gold digger” co w języku potocznym oznacza „blachara”.

W kolekcji stworzonej z rozmachem możemy zobaczyć wiele kolorów takich jak złoto, czerń, fiolet czy cekiny. Nie brakuje też w sukienkach stylu retro przełamania, butów połączonych ze skarpetkami, w jaskrawych kolorach czerwonego, niebieskiego czy żółtego. Ewidentnie widać tutaj inspirację kolekcji Balenciagi. Osobiście zachwyciły mnie prześmiewcze PRINTY z cytatami „GIVE ME 100K”, „50K RING”, „PAY MY RENT”, które podkreślają naszą bohaterkę „blaharę”. Jestem przekonany, że te hasła staną się hitem. Mocny makijaż, sztuczne peruki na modelkach, zestawione z miksowaną muzyką elektroniczną/techno wpisały się w konwencję tragifarsy gold digger.

W tych projektach każda kobieta znajdzie coś dla siebie, ponieważ Jacob wniósł także elementy streetowe takie jak bluzy z kapturem, oversize’owe marynarki czy czapki z daszkiem. Cała kolekcja oparta jest na zwiewnych formach, zestawionych z wyrazistą konstrukcją. Jest to najlepsza kolekcja projektanta, podoba mi się zabawa formą oraz aktualne podejście do tematu.




Zdjęcia: Marek Makowski

Michał Szulc „GASH” kolekcja wiosna – lato 2017

6
Lubię takie pokazy, mniej komercyjne bez przesadnego blichtru i z niebanalnym pomysłem.
Nie bez przyczyny Michał Szulc 1 lutego zorganizował pokaz w Pałacu Chodkiewiczów w Warszawie. Zaprezentował kolekcję na sezon wiosna – lato 2017 zatytułowaną GASH, oznaczającą nacięcie, a w przełożeniu na kolekcję Michała Szulca – zdekonstruowane formy.

Jak zostaliśmy przyzwyczajeni projektant bazuje na klasycznych kolorach. Nie oznacza to jednak, że kolekcja jest nudna, wręcz przeciwnie pozornie proste formy zostały pozacinane tak, aby sprawiały wrażenie połączonych ze sobą kilku warstw ubrań. Szulc bez wątpienia nawiązywał do tradycyjnego japońskiego stroju, widać to kiedy spojrzymy na obniżoną linię ramion czy kimonowe formy rękawów. W subtelny sposób wykorzystał GEOMETRIĘ, która moim zdaniem stanowiła inspirację w stworzeniu tej kolekcji. Na pierwszym planie możemy zauważyć asymetrię
i dekonstrukcję,
która współgra z przecinającą sylwetkę kontrafałdą. Nie mogę pominąć także w tej kolekcji graficznych wzorów takich jak: pionowe pasy o zróżnicowanej szerokości, czy tkaniny we wzór przypominający pepitkę. Można by pomyśleć, klasyczna – geometryczna kolekcja!. Nic bardziej mylnego Michał Szulc wykorzystał sporo materiału, możemy dostrzec tkaniny lniane o splocie płóciennym w przeróżnej gramaturze, dżins, żakard lniany, bawełniany czy poliestrowy. Osobiście zachwyciły mnie przejrzyste dzianiny o strukturze przypominającą koronkę, ale to nie wszystko dostrzec można jeszcze gazę wełnianą czy skórę naturalną.

Podczas pokazu Szulc zaprezentował także 10 premierowych sylwetek z kolekcji Michał Szulc X TATUUM „Naturally Together” na sezon wiosna – lato 2017 i jak podaje informacja prasowa kolekcja uszyta zastała w Polsce z naturalnych, lnianych tkanin. Nie zabrakło w niej asymetrii, która zaznaczona była konstrukcyjnymi cięciami i doszytymi panelami.
Bez wątpienia wiele wyzwań stanowiło przed projektantem, zwłaszcza jeśli zwrócimy uwagę na fakt, że Szulc przez prawie 10 lat zaangażowany był w męską kolekcję.

Kolekcja GASH bez wątpienia należy do udanych, chociaż nie ukrywam, że miałem apetyt na więcej. Nie bez powodu mówi się, że apetyt wzrasta w miarę jedzenia. Miałem dokładnie tak samo, ledwo się pokaz zaczął, a ja już robiłem insta story z finału. Chciałem zobaczyć jeszcze WIĘCEJ looków, zwłaszcza kiedy projektuje – Michał Szulc, który zna się na rzeczy i godnie reprezentuję branże FASHION bez zbędnej sztuczności, która ma miejsce na wielu pokazach mody. Tę kolekcję śmiało będzie mogła ubrać kobieta, która nie boi się nosić klasycznie zrekonstruowanych form, doceniając tym samym jakość materiału.

1
4
3
5
7
michal-szulc-gash-fot-marek-makowski_0827

Zdjęcia: agencja LIMELIGHT